Filozofia Szantanowa wg Pepana
Dawno dawno temu, czyli w latach 70tych (wcześniej pewno też, ale już tego nie pamiętam) 80tych i jeszcze na początku lat 90tych był w Polsce taki czas, że zarówno muzycy jak i słuchacze ogólnie pojętej muzyki rozrywkowej byli w swych gustach bardzo zamknięci, wręcz ortodoksyjni. Jeśli ktoś słuchał (bądź grał) metal, to nie istniało już dla niego nic poza jego ukochaną muzyką. To samo dotyczyło słuchaczy punka, rocka symfonicznego, disco, folku itp. Nie wyobrażalnym wręcz było, żeby fan Yes albo Pink Floyd włączał sobie czasem nagrania ACDC albo Sex Pistols. Byłoby to uważane za obrazoburstwo. Trudno mi powiedzieć, co było przyczyną takiego podejścia do muzyki. Może komunistyczne zniewolenie, które sprawiało, że ludzie mieli tendencje do dzielenia świat na „my” i „oni”, na „czarne” i „białe”? Być może… W każdym razie czasy te dawno już odeszły, a dziś Polacy cieszą się wolnością, której wcześniejsze pokolenia nie znały (rzecz, oczywiście, do dyskusji…). Każdy więc może robić wszystko, przynajmniej w muzyce (o ile ma sprzęt i umiejętności…). Nikogo już dziś nie dziwi, ze metale eksperymentują z punkiem, punki z rockiem progresywnym, progresywiści z disco itd. Dziś można mieszać wszystko ze wszystkim. Niestety, nie zawsze dzieje się to z pożytkiem dla samej muzyki. Totalny postmodernizm, eklektyzm bywa męczący, a często staje się przykrywką dla tych „twórców”, którzy nie mają nic ciekawego, nic od siebie do zaprezentowania.
Rodzi się zatem pytanie: czy muzyka powinna być czysta gatunkowo – a to przecież grozi swego rodzaju zamknięciem się we własnej skorupie, odgrodzeniem się od świata, powrotem do mentalności z czasów komunizmu, gdy świat się dzieliło na my i oni.
A może powinno się czerpać całymi garściami od wszystkich, może muzyka powinna być otwarta i „tolerancyjna”. Tylko że to znowu grozi utrata tożsamości, własnego stylu, czyli nijakością.
I tym oto sposobem dotarliśmy w tym tekście, do filozofii Szantanowej.
Szantana to pewne spojrzenie na muzykę, które z jednej strony opowiada się za czystością gatunkową- tym gatunkiem jest „energia”, a z drugiej strony czerpie z przeróżnych, często bardzo odległych od siebie światów: od muzyki żeglarskiej, bretońskiej, punkowej po Beatlesów. „Energia” ma w sobie bowiem niezwykłą, unifikującą moc, która sprawia, że różne muzyczne gatunki stają się jednością, kosmosem, miłością, erównasięemcekawdrat aż wszystko niknie w 100% podatku liniowym.
Pepan